Ksiega Gości


zauroczona
30.11.2013

więcej bo tak pięknie

znajoma
08.02.2014
trzeba się nad cudną tą poezją pochylić i zastanowić; przemyśleć,strona piękna tylko więcej by się chciało gratulacje i oby tak dalej
znajoma
31.05.2014

tyle chciałoby się zobaczyć na tej stronie czekamy z niecierpliwością na więcej powodzenia i pozdrowienia

autor
26.10.2014
Powolutku stronka się zapełni ... tylko czasu brak
tylko ja
30.12.2014
Bardzo, bardzo ciekawe - można wiele powspominać jeśli się tam było ( nawet razem)
nina
16.01.2015
Cos sie ta strona nie zapelnia pewnie czasu brak ?
autor
16.01.2015
no dokładnie, ale nadrobię
znajomy
25.01.2015
moglibysmy sie spotkac i powspominac stare dzieje.
autor
31.01.2015
chętnie powspominam, niech się znajomy ujawni jakoś :)
Paweł
31.08.2015

Po Wspaniałej Beatyfikacji wróciłem do Rzymu i Watykanu...ale, cóż to był za powrót...pełen nostalgii i łez! Dwa ostatnie tygodnie lipca 2015 w poszukiwaniu straconego czasu...utraconej miłości i wiary...w człowieka! Jak pięknie Jaśniejesz Panie z Awentynu... Moje stopy nie pasują do Stóp Piotra, a mimo,...a może właśnie dlatego nieustannie pytam przekornie Pana "Domine, Quo Vadis?!" Pozdrawiam Justyno! Paweł Puchalski

znajoma
12.03.2016

ciągle wracam do tej poezji może kiedyś jeszcze coś napiszesz równie pięknego można przy niej odpocząć i zastanowić się nad wieloma sprawami na tym Bożym świecie pozdrawiam dorzuć coś czasem na tą stronę

znajomy
14.05.2016
Piękna strona, piękne przemyślenia, piękne wiersze. Życzę dużo sukcesów! Niech Bóg czuwa nad Tobą!
Paweł
26.11.2017
Zdjęli Go z krzyża i ułożyli na grząskiej ziemi, którą miał we władaniu. Nim to się jednak stało, gęste ołowiane chmury przysłoniły słońce, wkrótce pękło niebo i lunął ocean łez. Płynące błoto przywarło do Jego zszarzałej, rozerwanej tysiącami razów skóry, mieszając się z sączącymi się kroplami krwi i wody. Jego Matka i Maria z Magdali stały tak nad Nim zanurzone po kostki w lepkiej mazi, w milczeniu wsłuchując się w trzepot przemoczonych peleryn rzymskich żołnierzy. Osłupiały Jan płakał.
Paweł
26.11.2017
Osłupiały Jan płakał, złorzecząc swoim towarzyszom i modląc się o sprawiedliwą karę dla nich. Bóg go jednak nie słuchał. W pewnym oddaleniu na zboczu wzgórza zwanego Czaszką, klęczał zanurzony po nagie uda w glinianej bryki, chudy mężczyzna o imieniu Mal’ach. Modlił się. Anioły, ujrzawszy go w tak wielkim smutku, nie śmiały zakłócić jego skupienia. Mężczyzna ów, utkwiwszy wzrok w środkowej belce i nie będąc w stanie się poruszyć, nagle rozpłakał się. Spóźnił się. Krzyż jego Pana był pusty.

Dodaj wpis:

Autor
Treść wiadomości